„Stacja”, która odbyła się 4 czerwca 2010 i rozpoczęła się o godzinie 18., była jeszcze bardziej wyjątkowa niż poprzednie tego typu spotkania. Wszystko dlatego, że wpisywała się w kilkudniowy blok wydarzeń związanych z dziesięcioleciem Kościoła „Filadelfia”.
Na początku, przed wyśpiewanym uwielbieniem Boga, każdy miał okazję rozgrzać struny głosowe oraz ciało. Zgromadzeni, podzieleni na dwie części, zabawili się w coś w stylu “Jaka to melodia?”, odgadując tytuły nuconych przez swych reprezentantów piosenek (oczywiście pomijam to, że raczej nie byli to sami absolwenci szkoły muzycznej).
Następnie kilka osób, w tym także pastor Arkadiusz Krzywodajć, miało sposobność wykazać się swym poczuciem rytmu, prowadząc dla wszystkich krótki aerobik.
Po rozgrzewce można już było dać z siebie wszystko śpiewając wraz z młodzieżowym zespołem ku chwale Pana. Niespodzianką było zaprezentowanie całkiem nowego i energicznego utworu (skomponowanego oczywiście przez młodzież) pt. “Krzycz”. Swą premierę miała także w całości skomponowana przez Michała Króla nastrojowa pieśń „Twój majestat”.
Zanim pastor przystąpił do wygłoszenia kazania, Jonasz przeprowadził wywiad z Moniką, który miał na celu krótko przybliżyć jak wyglądało jej życie oraz jakie miała marzenia, zanim zrozumiała i wyznała, że Jezus jest Panem. Główną myślą, z jakiej się zwierzyła, było to, że kiedyś myślała, iż świat staje się coraz gorszy i nie ma dla niego ratunku i nadziei. Nie widziała sensu w tym, żeby w przyszłości założyć rodzinę i mieć dzieci. Jednak, gdy poznała Boga, poznała także między innymi nadzieję oraz bezpieczeństwo. Teraz wierzy, że jeśli kiedyś jej dzieci powierzą swe życie Jezusowi, będą mogły oglądać i poznawać to, co piękne i dobre.
Później pastor przejął mikrofon, ale zanim przemówił, przedstawił fotografię prezentującą widok znany wielu osobom (śmiem nawet twierdzić, że wszystkim): bałagan w pokoju. Kazanie miało zachęcić do tego, aby posprzątać swój pokój – i dosłownie i w przenośni. Pastor wyjaśnił, że w naszej “twierdzy” niepotrzebne rzeczy zbierają się nie w jednej chwili, ale przez długi czas. Odkładamy przedmioty, które “kiedyś mogą się przydać”, a później okazuje się, że nie dość, że nie były użyteczne, to jeszcze zagraciły przestrzeń, która miała być miejscem naszego odpoczynku, bycia samemu ze sobą. Ten prosty przykład miał zobrazować co może stać się z naszym sercem. Często pozwalamy na to, aby gościły w nim rzeczy, które z pozoru są fajne czy dające poczucie szczęścia lub wręcz przeciwnie – pozwalające nam mieć ponury nastrój i niechęć do otoczenia. Jednak na dłuższą metę wprowadzają one chaos i zajmują miejsce przeznaczone dla spraw naprawdę wartościowych. Dlatego powinniśmy być rozumnymi strażnikami swych serc, jak w Ewangelii św. Łukasza 11:21 “Gdy zbrojny mocarz strzeże swego zamku, bezpieczne jest mienie jego”. Kazanie można podsumować mottem “DECYDUJ co wpuszczasz do swojego serca.”
Koniec kazania nie zamknął ostatecznie spotkania, ponieważ wszyscy obecni zostali zaproszeni do kawiarenki na poczęstunek oraz pogaduszki. Niektórzy skorzystali z okazji i kupili sobie broszki z hasłem: “Stacja – złap kierunek”. Mam nadzieję, że noszą je dumnie, wspominając ten „pachnący Bogiem” wieczór. Jestem pewna, że pytającym o broszki wyjaśnią o co chodzi i następnym razem przybędzie jeszcze więcej fajnych ludzi, chcących ruszyć pociągiem „Filadelfia” w dobrym kierunku.
Statystyki:
130 osób zatrzymało się na stacji
11 kolejnych osób złapało kierunek
Home | About | Ludzie w drodze | Poczekalnia | Rozkład jazdy | Kontakt